KontaktStrona główna
MajaTeam.com

Orlen Warsaw Marathon (22.04.2018r.)

2018.04.27

Brawo Kasia .3h13min35s - Nowy rekord życiowy uzyskany na Orlen Warsaw Maraton .

Kasia biegła równo do 35km potem jak dowiedziałam się z rozmowy telefonicznej siadła energetycznie.Sama zda nam wyczerpującą relację :) Do pełni szczęscia zabrakło tylko 3minut. Maraton łamie serca - na szczęście tylko chwilowo - Kasia postanowiła rozprawić się z barierą 3h10min już na jesień :) Dzisiaj na krótszych dystansach startowali też inni podopieczni ale o tym później ;)

Relacja Kasi:

Przed startem najbardziej obawiałam się pogody, więc kilka tyg. przed biegiem układałam tak dzień aby wyjść na trening w godzinach największego słońca. Przy ciągłym nawodnieniu, aby organizm się przyzwyczaił do temperatury i to mnie uratowało. Pogoda była typowo letnia. Z rana bezchmurne niebo ok. 17*C ,bezwietrznie - złudnie.

Początek był przy Stadionie Narodowym, gdzie przed samym startem nastąpiło uroczyste odśpiewanie Mazurka Dąbrowskiego. Niezwykle wzruszające doświadczenie być wśród tłumów śpiewających hymn biegaczy , łezka się zakręciła .Nie ostatni raz. Dalej do mostu Świętokrzyskiego towarzyszył tłum kibiców, która dawała wielkiego kopa nam maratończykom. Wielkie gratulację dla organizatorów , która przygotowała się 100% do pogody. Już po 4,5km czekał punkt odżywczy a dalej co 2,5km. Znając swój organizm, wiedziałam ,że bez względu na to czy potrzebuję, czy też nie muszę się nawadniać bo ok. godz. 11 będzie w pełni słonce i mogę się odwodnić. Dzięki temu na żadnym etapie biegu nie przeszkadzało mi słońce.

Po 5km była ok. 300m jedyna górka , niezbyt duży kąt nachylenia, ale podłoże brukowe i bardzo niewygodnie się po min biegło i wszyscy kierowali się na chodnik. Biegałam ok. 200m za grupą na 3h15 min, nie było tłumów a mimo to było wąsko. Celem na początek było biec po 4:40 a dalej o 5 sek szybciej. Oczywiście biegłam szybciej, jak to Ja, ale w granicach błędu. Co średnio wyszło równo z założonym tempem. Po 10km minęłam grupę na 3h15min, która biegała już od początku za szybko a późnej zwalniała do 4:40-45… bez sensu. Od tego momentu biegałam praktycznie sama bo co dobiegłam do 2-3 gości to po 300m zwalniali albo rozciągali się i nie można było się potocznie schować od wiatru ,który towarzyszył od 2km. Bywały miejsca, gdzie wiało mniej i przez to też nie odczuwalny był żar z nieba. Dlatego też nie wszystkie km były równe do 25km, jednak czułam spory zapas na następną część i podkręcenie tempa. Od tego momentu zaczęły się różne perypetie.

 

Począwszy od naprawdę silnego wiatru w twarz, gdzie nie miałam za kim się schować bo wiele osób diametralnie zwalniało a Ja nie chciałam w tym momencie tracić. W między czasie dopadła mnie kolka, z którą sprawnie sobie poradziłam ,nie zwalniając tempa. Minęłam 30km , pamiętając rady trenerki ‘ Po 30km będziesz cierpieć ale musisz to wytrwać ! ‘. Po 33km zaczęłam odczuwać, dziwne uczucie osłabienia, gdzie mięśniowo i wydolnościowo czułam się rewelacyjnie. Miałam w zanadrzu jeszcze żel energetyczny , który chciałam wziąć. Trochę późno ale w tym momencie go potrzebowałam. Jednak przez moja niezdarność wypadł. Nie zatrzymywałam się bo wiem ,że mogłabym już nie wstać :D Trudno, trzeba walczyć już tylko 7 km do końca. Aby tylko nie stracić za dużo. Już nie patrzałam na zegarek na ile biegnę. Tylko, czy na horyzoncie nie pojawia się stadion. Tam tylko jest META. Dużo osób odpadało z trasy w tym momencie.

Od 37km nie walczyłam z dystansem tylko ze samą sobą. Głowa, nogi, wydolnościowo chciałam przyśpieszyć ale nie miałam z czego ruszyć- To najbardziej bolało. Izotonik , woda to za mało. Gdy wbiegłam ponownie na most Świetokrzyski już wiedziałam, że to nie miało tak wyglądać. Tylko 2km do końca, jakoś udało się o 20 sek. przyspieszyć ale jak ? Nie mam pojęcia. Ostatni km, przyśpieszyłam o kolejne 6 sek. , nie czułam nawet ,że biegnę pod górkę. KONIEC ! META ! Łzy… co ja zrobiłam na tych ost 9km ? Nie wiem. Do celu tylko i aż 3 min.

Teraz po kilku dniach oprócz zmęczenia energetycznego , nic nie boli. Syndromu niczym z tego filmu https://www.youtube.com/watch?v=m-hCuYjvw2I , też nie ma 

Pogoda była, jak była, jednak nie od niej wszystko zależy☉ Jakiś czas temu, jeden bieg nauczył mnie jak ważne jest nawodnienie przed biegiem. Nie mówię 2-3 dni, tylko 2-4 tyg. Zwłaszcza, gdzie w okresie wiosenno- letnim temp. często skacze. Ten bieg nauczy mnie jak niezwykle ważnym elementem jest dieta. Nie 2-4tyg, tylko minimum 2 mce przed maratonem. Nie warto oszczędzać , czy zamieniać produktów na np. tańsze. Każdy pierwiastek jest ważny i będzie przyśpieszeniem o 5-10sek na ostatnim km biegu.

Jestem z siebie dumna i bardzo zadowolona z tego startu i do jego przygotowań 

WIELKIE DZIĘKUJĘ TRENERCE Maria Maj-Roksz Majateam.com I GRATULACJĘ POWINNY TEŻ BYĆ SKŁADANE TEJ OTO OSOBIE. Best coach  Dzięki planom, poradom, trosce, wsparciu, kontakcie po mimo odległości wielu kilometrów ,nie było by takie czasu.

Ostatecznie skończyłam ORLEN Warsaw Marathon jako 17 Kobieta, 9 Polka i 8 w kat. 18 z wynikiem 3h 13min 36sek

Co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Na jesień ponownie powalczę o PB na tym dystansie podczas Poznań Maraton Teraz lekki Chill a potem biegamy dalej 

orlen2018a

orlen2018b

orlen2018c

Ta strona internetowa może zostawiać na Twoim urządzeniu pliki cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji o cookies znajduje się tutaj. Zamknij